
Ludwig van Beethoven 1770-1827

Charles Fourier 1772-1837

Adam Mickiewicz 1798-1855
|
Romantyzm pojawił się na przełomie XVIII i XIX wieku jako reakcja na oświecenie jako nurt intelektualny, rewolucją francuską jako fakt historyczny i klasycyzm jako styl w sztuce. Oświecenie wyniosło na ołtarze ludzki rozum, ale nie rozwiązało żadnego z problemów epoki, a skompromitowała go ostatecznie francuska rewolucja stając się aktem bezrozumnego barbarzyństwa dokonywanego w imię szlachetnych haseł. Klasycyzm z kolei był stylem, który ze "stylu rewolucji" z zadziwiającą łatwością przepoczwarzył się w dworski styl nowego cesarskiego imperium. Na dodatek rokoko, na które klasycyzm miał być remedium również okazało się banalną, pustą karykaturą baroku, stylu reformacji i wspaniałego malarstwa religijnego.
Romantyzm był również reakcją na bezradność racjonalnego świata wobec skutków rewolucji przemysłowej, eksplozji demograficznej i coraz dotkliwszej nędzy rodzącego się proletariatu. Bezradność ta była tym większa, że rewolucja francuska mimo jej historycznego fiaska spopularyzowała nośne, w istocie swojej chrześcijańskie hasła wolności, równości i braterstwa, które na trwałe pozostały w ludzkiej świadomości, a których nie zrealizowały ani kolejne powstania narodowowyzwoleńcze ani rodzący się utopijny socjalizm.
Rozum napędzał świat, ale nie potrafił nim kierować, ponieważ zabrakło jakiejś nadrzędnej, porządkującej idei - zabrakło ducha. Dlatego romantycy "liczbom i figurom" przeciwstawiali "uczucia i cudowności" wierząc, że zło może przezwyciężyć duch a nie rozum. Problem polegał na tym, że duchem należało rozwiązywać konkretne konflikty narodowe, społeczne, polityczne.
Emocjonalne wzburzenie, szlachetne uniesienia i bezradne zagubienie, które były wynikiem obserwacji bezlitosnej rzeczywistości tworzonej przez ludzi, znalazły różne odzwierciedlenia przede wszystkim w twórczości malarzy (ani rzeźba ani architektura nie stworzyły w owym czasie istotnych dzieł).
Jedni poszukiwali w naturze pozytywnego - nawet jeśli burzliwego - obrazu świata, widząc w nim wzór naturalnej harmonii - to malarstwo Johna Constable 1776-1837. Drudzy, jak William Turner 1775-1851 szukali w naturze obrazu targających duszą namiętności - żywiołów, pożarów, kataklizmów. Jeszcze inni przedstawiali wizje samotnych kontemplacji, cel ucieczek od okropnego świata, tęsknot, rojeń i fantazji znękanej dyszy, jak to robił Caspar David Friedrich 1774-1840.
Byli jednak i tacy, którzy nie odwracali wzroku od rzeczywistości i pokazywali ją w najbrutalniejszej postaci, jak Théodore Géricault 1791-1824, oraz malarze, którzy otwarcie wzywali do czynu, tworząc apoteozy rewolucji, jak Eugene Delacroix 1798-1863.
Wszyscy byli dłużnikami ostatniego z wielkich mistrzów Francisca Goyi 1746-1828, który będąc o pokolenie starszym miał, oprócz genialnego talentu, doświadczenie okropności rewolucji i wojen, oraz "szalonego" Wiliama Blake'a 1757-1827, którego twórczość im staje się popularniejsza, tym płycej odbierana.
Malarstwo romantyków i ich bezpośrednich kontynuatorów ma jeszcze jedną, być może najistotniejszą cechę - prezentuje kilka postaw wobec rzeczywistości. Sięgają one od postawy emocjonalnego rewolucjonisty (Delacroix) przez emocjonalnego obserwatora (Turner), obserwatora obiektywnego (Constable) do obserwatora krytycznego (Géricault) i wszystkie one za układ odniesienia mają świat zewnętrzny. Istnieje jednak i postawa zupełnie odmienna, dla której rzeczywistością jest własna dusza (Friedrich).
Postawy te określają w znacznym stopniu rodowód trzech najważniejszych tendencji w sztuce nowoczesnej i współczesnej - wszelkich odmian realizmu, ekspresjonizmu i symbolizmu.
A tak na marginesie - gdy kończyła się francuska rewolucja (1799) Goya miał 43 lata, Constable, Turner i Friedrich ok. 15, Géricault 8 lat, a Delacroix tylko 1 rok.
I to właśnie Delacroix w 1830 r. namalował "Wolność..."

|