|
Renesans był tak ważnym okresem w historii malarstwa, że jego początków skłonni jesteśmy doszukiwać się niemal w całym średniowieczu, a w każdym razie w bezpośrednio poprzedzającej go sztuce gotyckiej, tworząc dość wątpliwą kategorię „protorenesansu”. Skłonność ta nie jest jednak wynikiem rzetelnej analizy zjawiska, ale utrwalonej w naszej mentalności kliszy, zgodnie z którą średniowiecze i gotyk to epoka ciemnoty, zabobonu i krępującej wolność jednostki bigoterii, a renesans to synonim postępu, wyzwolenia, kultu ludzkiego rozumu i piękna ludzkiej cielesności. Jeśli więc w średniowieczu odnajdujemy ślady obrazu innego człowieka, niż tylko zatopiony w kontemplacji mnich, automatycznie odczytujemy je jako „renesansowe”.
Nie wnikając w szczegóły (bo będzie po temu okazja w przyszłości) klisza ta ma tyle wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i logiką, co uznanie wyższości rozwiązań konstrukcyjnych budowli renesansowych nad konstrukcją gotyckiej katedry.
Podobnie trudno uznać za ogólną cechę renesansu odrodzenie tradycji antycznej, ponieważ do tej tradycji mogli sięgać wyłącznie artyści włoscy, ale już na pewno nie Flamadowie, a nie ma najmniejszych podstaw, aby np. malarstwo niderlandzkie pierwszej połowy XV wieku uważać za mniej renesansowe, niż współczesne mu malarstwo włoskie. Na korzyść Flamandów i ich samorodnej sztuki przemawia natomiast to, że o ile artyści włoscy mieli ogromną tradycję, którą mogli „odradzać”, o tyle artyści Europy północnej takiej tradycji nie mieli i swoją wielką sztukę musieli tworzyć z niczego.
Wracając do rzeczy można powiedzieć, że dość czytelne ramy czasowe sztuki renesansowej wyznaczają „od dołu” niemal jednoczesne powstanie ostatniego dzieła gotyku międzynarodowego (Trzej Królowie da Fabriano) i fresków Masaccia w kaplicy Brancacci, czyli lata 1420-1430, „od góry” zaś kilka wydarzeń, że śmiercią Leonarda da Vinci w 1519 r. (to raczej tylko symbol), Sacco di Roma w 1527 r. (to wydarzenie o znaczeniu zasadniczym), oraz wyjazd do Fontaibleau Rosso Fiorentino w 1530 r. i powstanie tam tzw. pierwszej szkoły z Fontaibleau.
Ramy te obejmują dość krótki, bo zaledwie 100-letni okres historii malarstwa, z którego na tzw. dojrzały renesans (high renaissance) przeznacza się zaledwie 40 lat (1480-1520 – początek dają pierwsze dojrzałe dzieła Botticellego).
W ciągu jednego wieku miała miejsce eksplozja talentów i formalnego nowatorstwa, zbiegająca się w czasie z nowym typem świeckiego mecenatu, a przede wszystkim z rozluźnieniem tradycyjnych struktur społecznych, co zawsze sprzyja poszukiwaniu nowych rozwiązań, nie tylko w dziedzinie sztuki.
Nawet z odległej perspektywy czasu trudno jest ustalić, w jakim stopniu właściwy współczesnemu człowiekowi kult renesansu jako epoki wszechstronnego rozwoju człowieka jest wynikiem rzeczywistej wartości sztuki renesansowej, a w jakim stopniu jej niezwykłej urody (która przecież bywa złudna). Tak czy inaczej triada Leonardo-Michelangelo-Rafael jest i pozostanie symbolem niemal nieograniczonych możliwości ludzkiego ducha, a gigantyczne dzieło pozostawione przez niewielką w końcu garstkę artystów (wszystkich mistrzów renesansu można zmieścić w jednej pracowni ASP) musiało doprowadzić do wyczerpania pewnej wizji świata i sztuki. Wizja ta miała dogorywać przez następne stulecie „manierując się” w formalnych zawiłościach i ekscesach.
Tradycyjnie renesans kojarzony jest z Reformacją, chociaż nie ma to uzasadnienia, bo Luter wywiesił swoje tezy na drzwiach katedry w Wittenberdze w 1517 r., a najazd luterańskich wojsk na Rzym w 1527 r. zniszczył miasto i połowę jego ludności, powodując exodus włoskich artystów m.in. do Francji, gdzie rozwinął się manieryzm. Coś jednak jest na rzeczy, bo wraz z końcem renesansu centrum sztuki zaczęło przesuwać się na północ od Alp i nigdy już do Włoch nie powróciło.
cdn...
|